Rok 2014 zapowiada się emocjonująco

[tvideo type=”youtube” clip_id=”_dp98DCg5SU”]
To będzie burzliwy rok w polityce i trochę nieprzewidywalny, o czym świadczą choćby wydarzenia ostatnich kilku dni. W ubiegły czwartek grupa hongkońskich aktywistów z Hongkongers Come First wymachując kolonialną flagą oraz ignorując ostrzeżenia strażnika, wdarła się do garnizonu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w Admiralty. Zapewne „życzyli” wojskowym pracownikom garnizonu przeprowadzki w mniej rzucające się w oczy miejsce. Hongkongers Come First to nowo powstała organizacja domagająca się niepodległości Hongkongu.

W noworocznym głosowaniu/sondażu przeprowadzonym przez Hong Kong University, na 62 tysiące oddanych głosów, 94% wyraziło życzenie publicznej nominacji kandydatów na szefa rządu a 92% opowiedziało się przeciwko prześwietlaniu kandydatów przez Pekin.

Tego samego dnia w marszu zorganizowanym przez Human Rights Front udział wzięło kilkanaście tysięcy osób, domagając się prawdziwej demokracji w Hongkongu,

Znacznie mniej niż rok temu, lecz tutaj frekwencja zawsze zależna jest od pogody (im ładniejsza tym mniej protestujących) i od aktualnych wydarzeń, a te nie były zbyt emocjonujące. Inaczej mówiąc, nie podgrzały serc mieszkańców na tyle by zachęcić ich do wzięcia udziału w marszu (patrz materiał filmowy).

Po maszu część młodych ludzi i prodemokratycznych polityków, na Chater Road zrobiła próbę do lipcowego „Occupy Central”, kładąc się na ulicy. Bo na tym właśnie ta akcja będzie polegać o ile dojdzie do skutku. A wszystko to w trochę beznadziejnej walce o demokratyczny Hongkong. Beznadziejnej, gdyż urzędnicy pekińscy niczym papugi powtarzają w kółko, że na pełną demokrację Hongkong liczyć nie może.

Zobacz także materiał filmowy Apple Daily.

Zdj. SCMP