Aresztowanie walizek

Sheun Shui to niewielkie, przygraniczne miasteczko/dzielnica, często odwiedzane przez mieszkańców Chin kontynentalnych, choć nie w celach turystycznych lecz biznesowych. Nieufność do produktów made in China, powoduje duże popyta na towary wyprodukowane w Japonii, Korei, USA, Europie.

Oprócz słynnego już towaru eksportowego jakim jest mleko w proszku, dobrze sprzedają się tzw. chemia użytkowa. Popularne są także witaminy, odżywki dla dzieci a nawet zachodnie jedzenie dla psów i kotów.

Najbezpieczniej oczywiście zapakować produkty, których potrzebujemy do walizki, tak by przekraczając granicę, uniknąć kontroli celnej. Zresztą to też najłatwiejszy sposób dokonywania zakupów. A wiem coś o tym, gdyż jako namiętny konsument kasz, zdarza mi się przyjechać z dużą walizą na zakupy 2-3 razy w roku do dużego supermarketu w Polsce, wywołując zdziwienie pracowników sklepu. Wszak żaden Polak nie kupuje kaszy „na walizki”…

Niestety z kupowaniem na walizki wiąże się pewne niebezpieczeństwo.

Dziesiątki walizek „zaparkowanych” na ulicy prze sklepami z chemią w Sheung Shui, blokuje ruch pieszych. Często ktoś zostawia pustą walizkę przed sklepem a później idzie… No właśnie, gdzie? Zastanawiałem się kilkakrotnie nad tym i nie udało mi się jeszcze tej zagadki rozwiązać. Wszak gdzie można pójść w Sheung Shui? Przecież poza kilkoma sklepami tam nic nie ma! Widując jednak na ulicy porzucone rowery a zdarzają się i nawet porzucone samochody, może nie wato za bardzo nad tym się głowić…

Choć policja musi robić swoje i ku zdziwieniu Chińczyków, „aresztuje” walizki. Krzepki policjant najpierw unosi do góry walizkę i wykrzykuje: Czyja to walizka? Cisza… Gwar w sklepie ustaje, wszystkie spojrzenia nerwowo zwrócone są w stronę przedstawiciela władzy. Niby swojej a jednak tak bardzo obcej. „Nie, nie moja”, z pewnością ta jedyna myśl przebiega w tej chwili przez głowy kupujących… Cisza… Zdecydowanym ruchem policjant wrzuca walizkę do samochodu, a gwar powraca. Donośny głos policjanta po chwili ponownie paraliżuje kupujących: „Czyja to walizka?”.

Znowu brak odpowiedzi…. I kolejna walizka trafia za kratki (wszak policyjny samochód ma kratki w oknach).

Można się śmiać ale ta metoda chyba okaże się skuteczna. Niech jeden z Chińczyk z drugim uda się na policję i zapłaci grzywnę, to może się czegoś nauczy?! A może nie nauczy…