Ofiary hongkońskiego systemu edukacji

Poranne piątkowe zebranie nauczycieli zwołane w trybie pilnym, nieco mnie zaskoczyło. Przerażenie malujące się na dyrektorce twarzy, oraz powaga z jaką przemawiała jednoznacznie sugerowały, że stało się coś złego… Niestety wszystkie spotkania prowadzone są kantońsku i poza nielicznymi słowami, nic nie zrozumiałem. Po zebraniu poinformowano mnie jednak, że to wszystko z powodu ostatniej dużej ilości samobójstw wśród młodzieży.

Rzeczywiście prasa już od kilku tygodniu donosiła o coraz to nowym przypadku samobójstwa popełnionego przez zdesperowanego ucznia, z których najmłodszy miał zaledwie 11 lat, choć rządzący sprawę całkowicie ignorowali i dopiero czerwona lampka w departamencie edukacji się zapaliła, gdy 20 uczeń targnął się na swoje życie.

[tvideo type=”youtube” clip_id=”EvlKFBivTYo”]

Ilość uczniów popełniających samobójstwa w Hongkongu, nie jest jednak przerażająco wysoka. W Polsce w 2014 roku blisko 600 dzieciaków podjęło próby samobójcze (statystycznie większość prób kończy się niestety „powodzeniem”). Jednak co daje do myślenia to powody, dla których uczniowie w Hongkongu postanawiają przerwać swój los – przeciążenie nauką i stres.

Przeciętny uczeń podstawówki w Hongkongu, spędza w szkole czas od 8 do 16:00. Po szkole nieraz zajęcia dodatkowe, angielski, basen, plastyka, muzyka. Dzieci zmuszane są do realizacji niespełnionych marzeń dorosłych. No i prace domowe. Uczennica 6 klasy podstawówki Kira, często z płaczem w oczach kończy odrabianie zadanych przez nauczycieli prac domowych o 23:00… Rodzicom to jednak nie wystarcza, żądają od nauczycieli więcej prac dla dzieci. A jak dzieciak przyniesie złą ocenę ze szkoły to strach, bo nieraz ojciec podniesie rękę na dziecko. Z tym niestety spotykam się dość często….

Plus egzaminy, od których zależy czy dziecko trafi do wymarzonej przez rodziców szkoły średniej lub wyższej a i w dalszej kolejności dalsze życie. Dobra szkoła to na ogół lepsze wykształcenia i dobra praca i znacznie wyższe zarobki.

Nie można pominąć także tutaj zapracowania rodziców i niejednokrotnie przekazania obowiązków rodzicielskich pomocnicą domowym z Filipin czy Indonezji. Nieraz rodzice kończą pracę późnym wieczorem a dzieci przez cały dzień zdane są na opiekunkę.

Jednym słowem, dzieciaki w Hongkongu mają przer… Nic dziwnego więc, że większość dorosłych określa się jako ofiary hongkońskiego systemu edukacyjnego. Łącznie z moim wicedyrektorem, z którym uciąłem sobie na koniec dnia miłą pogawędkę. Tyle, że ten rodzaj świadomości nie przekłada się na działanie. Z systemu wydostać się nie sposób. Jednym słowem matnia.