Studentka medycyny – Novia Kong

[vc_row][vc_column][vc_empty_space][vc_single_image image=”15073″ img_size=”640×370″ add_caption=”yes” alignment=”center” style=”vc_box_rounded”][vc_column_text]Hong Kong Magazine, 3 kwiecień 2014

Osiemnastoletnia Novia Kong jest na pierwszym roku studiów medycznych HKU (Hong Kong University, jedna z najbardziej prestiżowych uczelni w Hongkongu i na świecie). Chociaż Kong nie myśli o sobie jako osobie gorzej sytuowanej („underprivileged”, tym terminem określa się w Hongkongu  generalnie wszystkich, którzy nie mogą związać końca z końcem ), firma rekrutacyjna Profile Search & Selection, specjalnie ostatnio zorganizowała pokaz filmu, z którego dochód przeznaczono na jej edukację. Kong rozmawia z Yannie Chan o jej pracy by opłacić studia.
HK Magazine: Czy możesz powiedzieć nam więcej o twoim pochodzeniu?
Novia Kong: Wychowałam się w Tuen Mun (dzielnica/miasteczko w Nowych Terytoriach) i mieszkałam w publicznym bloku. Moja mam zajmuje się domen a tata ma dwie prace. W dzień zajmuje się transportem towarów na lotnisku, a w nocy pomaga w dostawach (zapewne rozładunku/załadunku) samochodów ciężarowych. Czasem nie wraca do domu i po prostu bierze drzemkę pomiędzy jedną a drugą pracą. Sześcioletnie oszczędności mojej rodziny, wystarczyły na opłacenie pierwszego roku studiów.
HK: Skąd pomysł na akcję dobroczynną i wyświetlenie filmu?
NK: Starałam się o stypendium lecz go nie otrzymała, Jedna z osób z komisji (stypendialnej) powiedziała mi, że nie czuje się dobrze, że odejdę bez otrzymania pomocy. Bez finansowego wsparcia, musiałabym wziąć rządową pożyczkę, co oznaczałoby dług w wysokości 120 tyś dolarów HKD (ok 60-70 tyś zł). Ta osoba przedstawiała mój przypadek komuś, o czym dowiedziała się firma Profile Search & Selection i zorganizowała akcję dobroczynną. Czuję się bardzo wdzięczna.

Trochę nie rozumiem jej decyzji, wielu studentów w Hongkongu bierze rządowe pożyczki na studia i jakoś nie słyszałem że to coś bardzo złego. Szczególnie, że pożyczka nieraz idzie w parze z bezzwrotną dotacją a 120 tyś HKD w Hongkongu nie jest bardzo dużą kwotą, odsetki są minimalne a 5-letni plan spłaty jest dla większości bardzo korzystny. Oczywiście każdego roku trzeba występować o pożyczkę i możliwe,  że jednak w kolejnym roku studentka złożyła wniosek o rządkową pożyczkę.

HK: Czy to pokryje twoje czesne? 
NK: Większość. (zapewne mowa tutaj o czesnym w drugim roku, BB). Resztę zapłacę z pieniędzy zaoszczędzonych przez moją rodzinę. Nie chcę od nich brać dodatkowych pieniędzy. Udzielam korepetycji 5 uczniom, by opłacić jedzenie, czesne i inne wydatki. Zarabiam około 3 tyś miesięcznie (1200-1300 zł).
HK: Dorastając, jak postrzegasz ekonomiczny status twojej rodziny? 
NK: Nawet przez chwilę nie myślałam o sobie jako biedaczce. Wszyscy moi przyjaciele dorastali w podobnych warunkach. Może nie mieliśmy ekstra gotówki, lecz mieliśmy garnek do gotowania ryżu, pralkę i inne rzeczy. Wychodziliśmy z domu w niedzielę a w czasie Nowego Roku Chińskiego chodziliśmy do kina. Znam wiele osób, żyjących w gorszych warunkach niż moja rodzina.
HK: Jakie są twoje uczucia związane z tą pomocą?
NK: Oczywiście czuję się bardzo wdzięczna, choć na początku czułam się dziwnie. Byłam w szoku gdy jedna z osób rozmawiających ze mną, powiedziała mi że moja historia jest inspirująca i że było wspaniale, że mogłam pójść na studia ze względu na mój ekonomiczny status. Nie myślę, że jestem inteligentniejsza czy ważniejszą, lub że potrzebuję pomocy. Wierzę, że sama sobie poradzę. Lecz również zrozumiałam, że ludzie chcą mi pomóc osobiście a nie z litości. Kiedy dorosnę i będę miała pieniądze, myślę że tak samo zrobię.
HK: Co myślisz o kulturze konsumpcjonizmu w Hongkongu?
NK: Nie jestem pewna czy to jest kultura, raczej ludzie pochodzą z różnych środowisk. Na początku nie byłam do tego przyzwyczajona. Gdy słyszałam, że ludzie rozmawiają o podróży do Japonii (Japonia jest ulubionym miejscem m.in. wycieczek kulinarnych mieszkańców Hongkongu), dziwiłam się. Nigdy to mi nie przeszło przez myśl. Nawet jedzenie na zewnątrz jest drogie. Jeśli idę z przyjaciółmi do restauracji, wydaję minimum 70 dolarów (35-40 zł). Lecz nie chcę psuć zabawy i proponować coś tańszego i później gdy jestem sama, jem tanie zupki w kubkach (przeważnie tzw. zupki chińskie w Hongkongu, także Japonii i wielu innych miejscach, są w papierowych kubkach).
HK: Jakie znaczenie mają dla ciebie pieniądze?
NK: Dość niejasne, do czasu gdy nie podjęłam swojej pierwszej pracy w McDonald’s. Smażyłam frytki i jajka i było ciężko. Mogliśmy mieć tylko jedną przerwę pomiędzy dwiema 4 godzinnymi zmianami. Lecz cała ta praca jest warta tylko 25 dolarów za godzinę (ok 12-13 zł) (obecna minimalna stawka godzinowa to ok 17 zł).
HK: Czy jest coś, czego nie lubisz w Hongkongu?
NK: To bardzo praktyczne miejsce i ukierunkowane na zarabianie pieniędzy. Nie nienawidzę go. Jeśli chcę być tutaj, muszę to zaakceptować. Lecz myślę, że przez to każdy jest zapracowany, ponieważ musimy zarabiać więcej pieniędzy. Tak samo jest ze mną, Chcę być lekarzem, nie tylko dlatego że ta praca ma znaczenie, lecz także dlatego że jest dobrze płatna, Moja siostra rozpocznie studia wtedy gdy ja będę je kończyć, więc muszę zarabiać pieniądze by opłacić jej czesne.
HK: Jakie jest teraz twoje największe zmartwienie?
NK: Egzaminy się zbliżają i martwię się czy je zdam. Także moje oszczędności spadają, co pozbawia mnie pewności. Obsesyjnie sprawdzam stan swoich pieniędzy.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]