Rozmawiając ze zwierzęami – Aeko Ma

Wywiad pochodzi z tygodnika Hong Kong Magazine.

HK Magazine: Jak zostałaś zwierzęcym komunikatorem?
Aeko Ma: Byłam zdumiona gdy pierwszy raz usłyszałam o komunikacji ze zwierzętami. Moje dwie „córki”, pers i kot brytyjski krótkowłosy były bez wątpienia najlepszymi kotami, mimo to chwilami zachowywały się niegrzecznie i na przykład sikały w domu. Zwierzęcy komunikator powiedział mi, że mogę się dowiedzieć dlaczego moje koty zachowują się w ten sposób. Zapisałam się na kurs rozmów ze zwierzętami w 2007r. Moje „córki” mają już bardziej uporządkowane maniery, chociaż nie trwało to długo i musiałam przypominać im od czasu do czasu by zachowywały się dobrze.

HK: Czego uczono na zajęciach?
AM: Są różne poziomy. Nie mogę opowiedzieć szczegółów, lecz co mogę powiedzieć to, że uczyliśmy się jak zebrać/zdobyć wizualne obrazy od zwierząt. Studenci na poziomie średni-zaawansowanym mogą już słyszeć zwierzęcą mowę i czuć określone zapachy.

HK: Czy myślisz, że posiadłaś nadludzką moc, która pozwala ci zrozumieć zwierzęta?
AM: Zdolność do telepatii ma każdy z nas. Rodzimy się z tym.  Z wiekiem „programujemy” się do używania mowy i nasze zdolności telepatyczne gasną. Z niewielkim przewodnictwem i praktyką, zdolność do telepatii może być łatwo ożywiona.

HK: Więc możesz rozmawiać z każdym zwierzęciem, kiedykolwiek i gdziekolwiek, nawet jeśli już nie żyje?
AM: Rozmawiałam z kotami, psami o ptakami. Nie próbowałam jednak mówić do innych zwierząt. Moi klienci najczęściej przysyłają mi e-mailem zdjęcie ich psa czy kota, żyjącego lub martwego. W czasie komunikacji ze zwierzętami, specjalna więź narasta pomiędzy ludźmi i zwierzętami. Gdy więcej ludzi zacznie je  rozumieć i doceniać ich wartość – dużo mniej zwierząt będzie porzucanych.

HK: Możesz opisać ten proces?
AM: Po prostu muszę spojrzeć na zdjęcie. Ujmując to prosto – to jak strojenie radioodbiornika na właściwą stację. Zaczynam być połączona ze zwierzętami telepatycznie. Jeśli już połączenie jest nawiązane, zwierzęce myśli, słowa i uczucia są odkrywane poprzez serię pytań i dialogów. Czasami to zajmuje kilka minut, lecz zwierzęta które są „zajęte” i reagują wolniej. Raz zajęło mi to 45 minut.  Na przykład pies wysłał mi 3 obrazy, że czuje się dobrze na „Tęczowym Moście” (miejsce gdzie  idą po śmierci).  Pokazał mi również obraz siebie wyglądającego przez okno. Kiedy opisałam to właścicielce psa, była ona zdumiona, że mogłam powiedzieć jej jak jej dom wygląda.

HK: Ile kosztuje jedna sesja?
AM: Ludzie nie muszą mi płacić. Gdy usługa się skończy, proszę swoich klientów o dotację na organizację zajmującą się ochroną zwierząt  lub klinikę weterynaryjną non-profit. Dzięki temu mogę lepiej pomagać porzuconym zwierzętom.

HK: Jaki przypadek zrobił na tobie największe wrażenie?
AM: To był kot, który zachorował a później umarł. Ta kotka powiedziała mi jak bardzo wdzięczna była dla swojej pani za to, że ta zajęła się nią z pełnego serca. Kotka wysłała mi obraz anioła i wiedziałam, że ona chce bym powiedziała jej pani, że była ona dla niej jak anioł.

HK: Czy myślisz, że ludzie traktują rozmowę ze zwierzętami niepoważnie?
AM: Weterynarze nie wierzą w nią, gdyż nie ma to dla brzmi to dla nich zbyt naukowo.