Teoria chaosu…

Z pewnością są teorie potwierdzające moją myśl. Trochę pod wpływem wtorkowych rewelacji dziennika Sing Pao, co ciekawe podtrzymanych w wydaniu czwartkowym gazety, mimo mocnej krytyki ze strony hongkońskiego obozu prochińskiego i prorządowego, zacząłem się zastanawiać czy w tym wszystkim nie chodzi o stworzenie jak największego chaosu…

Działania szefa rządu Hongkongu jak i samych Chin w ostatnich kilku latach podzieliły społeczeństwo. Wspieranie przez chińską partię komunistyczną nawiedzonych „aktywistów” oraz podżegnywanie do ekstremalnych zachowań młodych ludzi zwiększa chaos w społeczeństwie.
Erodują tradycyjne wartości… Nie wiadomo komu już zaufać, kto ma rację…

Na pewno wiele rzeczy dzieje się naturalnie, do głosu dochodzi bezkompromisowa i dotychczas lekceważona przez polityków młodzież a stara, konserwatywna „gwardia” odchodzi na mniej lub bardziej zasłużone emerytury. Typowy wiatr zmian.

Bez wątpienia chaos służy polityce. Chinom na pewno zależy by jak najszybciej zacząć Hongkong kontrolować, nie tylko formalnie i nie czekać do pełnego przejęcia miasta w 2047.

Destabilizacja miasta, wbrew temu co oficjalnie twierdzi rząd Chin, może być bardzo na rękę Pekinowi, gdy zjednoczone społeczeństwo będzie ich wrogiem.

Ale to tylko myśl, jedna z wielu.

Dzisiaj wybory parlamentarne. Częściowo demokratyczne. Chodzą plotki, że mogą to być ostatnie wybory, w których mieszkańcy Hongkongu będą mogli wziąć udział i dlatego dużo osób, dotychczas je ignorujących zamierza oddać dzisiaj swój głos.